Jak glina w reku garncarza...
O tym, jakimi winniśmy być względem Boga
„Słowo, które Pan oznajmił Jeremiaszowi: Wstań i zejdź do domu garncarza; tam usłyszysz moje słowa. Zstąpiłem więc do domu garncarza, on zaś pracował właśnie przy kole. Jeżeli naczynie, które wyrabiał, uległo zniekształceniu, jak to się zdarza z gliną w ręku garncarza, wyrabiał z niego inne naczynie, jak tylko podobało się garncarzowi. Wtedy Pan skierował do mnie następujące słowo: Czy nie mogę postąpić z wami, domu Izraela, jak ten garncarz? - wyrocznia Pana. Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu Izraela, w moim ręku.” (Jr 18,1-6)
Szczerze mówiąc uwielbiam wracać do tego wydarzenia w życiu Jeremiasza. Słowa, które wypowiedział Pan do Jeremiasza, są bowiem bardzo aktualne również dla nas, dziś. Bóg w Swoim słowie do nas często posługuje się pewnymi obrazami. To typowe dla Jego sposobu działania. Zwróćcie uwagę na przypowieści Jezusa, na barwne opisy św. Pawła, czy znaki dawane Izraelowi za pomocą proroków.
Powyższy fragment odnosi się do bardzo ważnej rzeczywistości naszego chrześcijańskiego życia, mianowicie do bycia sługą Boga.
Wzór tej służby zostawił nam Jezus, o którym tak czytamy w Liście do Filipian: „On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi.” (Flp 2,6-7a). Bycie sługą nie jest zatem czymś od czego powinniśmy stronić, ale czego winniśmy pożądać, pragnąć. Często obawiamy się służenia, ponieważ kojarzy nam się to z ciężką pracą, niewolą, uniżeniem i życiem poniżej godności. Ale przecież nie tego Bóg, nasz kochający Ojciec, pragnie od nas! Stąd najpierw musimy zastanowić się kim jest sługa.
Jeśli Twoja definicja sługi daje streścić się w słowach: „To osoba, która dowiaduje się od swego pana co ma czynić, a potem idzie i robi to”, to prawdopodobnie przeoczyłeś pewne ważne prawdy, które dotyczą bycia sługą w rozumieniu Biblijnym. I właśnie w tym momencie wchodzi na scenę fragment z księgi Jeremiasza. On mówi nam bardzo wiele o tym, jakimi sługami winniśmy być.
Spójrzmy na obraz tam przedstawiony. Widzimy garncarza, który urabia glinę. Jeśli garncarzem jest Bóg, to my jesteśmy ową gliną. Jaka powinna być glina? Jakie powinna mieć cechy? Pomyśl nad tym.
Glina jest materiałem, z którego garncarz może wytwarzać dowolne przedmioty. Jednak, aby tak było glina musi być odpowiednia. Nie jakaś tam, ale dokładnie taka, jaka jest potrzebna. Wtedy dopiero może garncarz się zabrać przygotowywania jej. Glina musi być również miękka. Wówczas ręce garncarza są w stanie formować ją i nadawać jej wybrany przez garncarza kształt. Następnie glina musi być w ręku garncarza, pozostawać pod jego wpływem. Sama glina nic z sobą nie zrobi. Potrzebne są dłonie kogoś, kto wprawnie wykorzysta materiał. Wreszcie glina musi być odporna, aby wypalona w ogniu nie pękła, ale się ostała. Dopiero wówczas glina uformowana w konkretny kształt może spełniać swą rolę. Zwróć uwagę, że możemy to odnieść do naszego życia. Musimy być odpowiednimi ludźmi, mieć otwarte serce na Boga, na Jego plan i Jego drogi. Nie swoje własne. Ta gotowość znajduje swoje ostateczne brzmienie w byciu miękkim. Nie mięczakiem! Ale mężczyzną, który potrafi przyjść do Boga i dać Mu się formować, kształtować, wychowywać. W Psalmie 94 mamy napisane: „Szczęśliwy mąż, którego Ty wychowujesz o Panie i prawem twoim go pouczasz” (Ps 94,12). Zatem pierwszym zadaniem sługi jest poddanie się kształtowaniu przez Boga. Często jednak obserwuję wokół siebie, a także w sobie taką skłonność, aby działać, służyć, iść z Dobrą Nowiną bez uprzedniego czasu na kształtowanie. To trochę tak, jakbyśmy mówili Bogu: „Słuchaj Panie,
wiem co chcesz mi powiedzieć i czego ode mnie żądasz… Nie, nie… Nic nie mów. Ja już wiem! Będziesz ze mnie dumny! Zatem idę, a Ty mi błogosław…” podczas, gdy powinniśmy mówić: „Panie, kształtuj mnie, a kiedy TY będziesz chciał – poślij mnie. Nic sam z siebie nie uczynię.” Co więcej mam wrażenie, że bardzo często postępujemy tak: „Panie, ja idę działać, więc mi błogosław!”. Słowa JA jest tu najważniejsze. Tymczasem winniśmy mówić: „Panie, chcę włączyć się w to, Czemy TY już błogosławisz”. Zdania niby podobne, a jednak zupełnie inne. Dlatego glina musi dać się formować, być cierpliwą w tym wychowywaniu, bo garncarz najlepiej wie, czy glina jest już gotowa do wypalenia, czy ma por zadany kształt. Glina musi pozostawać również w ręku garncarza – sami z siebie nic nie zdziałamy. Szybko się zniechęcimy, odpuścimy, powiemy „Jutro! Dziś jestem już zmęczony”… Kiedy dajemy się trzymać w dłoni garncarza, ten może postawić cię w miejscu, w którym chce cię mieć, użyć do celów, które tobie przeznaczył. Powiedzieliśmy także o jeszcze jednej cesze gliny – musi być wypalona. I tak się dzieje. Każdy chrześcijanin otrzymuje w swoim życiu takie „próby ognia”. One sprawdzają nasze prawdziwe cele i intencje, ogołacają z gładkich słówek i wymówek, mówią o tym, kim naprawdę jesteśmy. Glina nie pęknie, jeśli wcześniej była dobrze przygotowana. Faktycznie ten czas formacji, wychowywania swego serca, poszukiwania Boga i Jego woli w życiu, to na ile byłem w tym szczery i „gorący” decyduje, czy odpadniemy w tym biegu wiary, czy też dobiegniemy do mety.
Bycie sługą wiąże się z wielkimi błogosławieństwami, które przyjdzie nam zobaczyć, jeśli pozwolimy działać Bogu przez nas, nie dostosowując Boga do naszego pomysłu na służbę. Tego Ci życzę z całego serca! Wierzę i modlę się o to, aby te teksty formacyjne pomogły Ci stawać w prawdzie przed samym sobą, a następnie dostosowywać się do Bożej Woli. Przecież „to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z [Jego] wolą.” (Flp 2,13)












