Czego może dokonać "zwyczajny" człowiek?
„A widząc odwagę Piotra i Jana i wiedząc, że byli to ludzie nie uczeni i prości, dziwili się; poznali też, że byli z Jezusem” (Dz 4,13)
Ostatnio mówiliśmy na temat celu oraz tego, jakimi sługami powinniśmy być chcąc wypełniać wolę Bożą w naszym życiu, czyniąc rzeczy, do których On nas przeznaczył i w których chce nas mieć. Dlatego dziś porozmawiamy o tym, co staje na drodze do dobrej i owocnej służby. Na samym początku chciałbym zaprosić cię, abyś zastanowił się, jakie błędy często popełniamy w rozumieniu służby. Jest tak bardzo nam ludziom bliskie, że niech nie dziwi cię, jeśli odnajdziesz w tych sytuacjach siebie.
Często zdarza nam się postępować tak, jakby Bóg powiedział nam co powinniśmy robić, a następnie zostawił nas z tym zadaniem zupełnie samych. Dopiero, kiedy przychodzą trudności znów żądamy Bożej mocy i Jego wsparcia. Staramy się brać na siebie wszystko, podczas gdy powinniśmy to oddawać Bogu i wciąż szukać, czego ON chce dla nas.
Drugim błędem jest postawa, którą mogłyby wyrazić słowa: „Panie, chcę zrobić to i to. Błogosław temu pomysłowi i mojemu wysiłkowi! Bądź obecny w tym przedsięwzięciu.” W czym tkwi problem? Otóż stawiamy Boga w sytuacji, kiedy Jego wola zupełnie się nie liczy. Zwróć uwagę, że powinniśmy najpierw pytać, czego On od nas chce, a następnie to realizować, a nie wymyślać samu zadania i wówczas prosić o błogosławieństwo.
Zdarza się, że Bóg wzywa cię do rzeczy, które będą wymagały zmian w twoim życiu. I na to się nie godzimy. Mówimy tak: „Jeśli to pomysł Boga, to z pewnością coś wymyśli, żeby mnie to tyle nie kosztowało.” Ale najczęściej nic nie mówimy, tylko po prostu umywamy ręce. Siadamy w wygodnym fotelu, zakładamy ciepłe kapcie i denerwujemy się, że „jest jak jest i że nikt z tym nic nie zrobi”.
I wreszcie ostatnia sprawa. Mianowicie bywa i tak, że mówimy do Boga: „Nie, nie poradzę sobie! Są lepsi ode mnie, bardziej przedsiębiorczy, mądrzejsi, lepiej wykształceni etc. Weź któregoś z nich! Lepiej na tym wyjdziesz, Boże…” Wówczas zakładamy, że Bóg nie jest wszechmocny. Zakładamy, że nasze ograniczenia są Jego ograniczeniami. A przecież On stworzył niebo i ziemię! Czy ty byś tego dokonał?! Więc nie mów, że On nie da rady…
Czy szukasz Bożej woli dla swojego życia? Jak to robisz? Jakie konkretne wysiłki podejmujesz, aby rozeznać czego On chce od ciebie i twojego życia?
Dziś skupimy się na ostatniej trudności. Sądzimy, że jesteśmy kiepskim materiałem na sługę. Widzimy wokół lepszych. Na nich wskazujemy palcem. Przeczytaj teraz fragment z Jk 5,17-18.
Eliasz był człowiekiem „zwyczajnym”. Takim, jak ty czy ja. Być może uczniowie Jezusa pierwszych wieków chrześcijaństwa mówili sobie: „Ci, którzy żyli w czasach Eliasz, to doświadczali takich niesamowitości. Pewnie łatwo było im wierzyć, służyć, być poddanymi Bożej woli… Nam jest trudno!”. My natomiast myślimy: „W czasach apostołów wiara była taka żywa… Nie to co teraz. Teraz trudno i tak bezgraniczną ufność!” Nic się jednak nie zmieniło – Bóg zawsze wybiera zwykłych ludzi. Dlaczego? Aby objawić Swoją moc! Przypatrz się: Apostołowie byli niewykształconymi rybakami z jakiejś pipidówki na krańcu świata, a to dzięki ich służbie, świat zmienił swoje oblicze i odkrył prawdę o Jezusie. Dawid był pasterzem, a Bóg uczynił go wielkim królem Izraela, z którego rodu pochodził później Syn Boży. A co powiesz o Jeremiaszu? Mojżeszu?
Wszyscy ludzie, których spotykamy na kartach Pisma byli „zwykłymi” ludźmi. To osobista relacja z Bogiem, życie według Jego prawd, szukanie i wypełnianie Jego woli czyniło ich niezwykłymi. „A widząc odwagę Piotra i Jana i wiedząc, że byli to ludzie nie uczeni i prości, dziwili się; poznali też, że byli z Jezusem” (Dz 4,13) Zwróć uwagę, że przywódcy widzieli, że Piotr i Jan byli z Jezusem. To właśnie ta społeczność jest kluczem. Każdy kto poświęci czas na budowanie autentycznej i szczerej relacji z Bogiem będzie widział niezwykłe rzeczy, których Bóg będzie dokonywał!
Otwórz teraz Pismo na Sdz 7,1-8. To w tym fragmencie kryje się odpowiedź, dlaczego Bóg pragniesz działać przez zwyczajnych ludzi, takich, którzy sami z siebie nie mogliby niczego osiągnąć.
Jeśli potrafilibyśmy dokonywać niezwykłych czynów korzystając ze swoich możliwości, to pewnie sobie i swoim zdolnościom przypisalibyśmy sukces. Jeśli nie my, zrobiliby to inni. A przecież: „Na dzień bitwy osiodła się konia, ale zwycięstwo zależy od Pana.” (Prz 21,31) To dlatego Bóg wybrał 300 wojowników, aby nikt nie miał wątpliwości, że to On działał, że to Jemu należy się chwała. Jak bardzo zmienia nam to optykę! Nagle okazuje się, że twoje ograniczenia są najlepszym miejscem na to, by Bóg mógł okazać swoją moc!
Nie porównuj się do wielkich ewangelizatorów, działaczy… Bóg nie chce, abyś był którymś z nich. On chce cię takiego, jakim jesteś. Jeżeli myślisz, że Bóg nie jest w stanie uczynić przez Ciebie niczego znaczącego, to mówisz bardziej o sw2oich przekonaniach co do możliwości Boga, niż swoich. A prawda jest taka, że On jest w stanie uczynić cokolwiek zechce, przez człowieka, który jest Mu oddany. I tyle. Koniec kropka.
Czy wiesz, że przypuszczalnie publiczna służba Jana Chrzciciela trwała jedynie pół roku? Zobacz co mówi o nim i jaką wydaje na jego temat opinię Jezus. Przeczytaj Łk 7,28. A przecież Jan nie był nikim niezwykłym, nie miał pozycji społecznej, nie dysponował siłą militarną, nie posiadał majątku… I gdyby patrzeć według ludzkich standardów – powiedzmy szczerze – był nikim. A jednak Jezus wypowiada o nim zdumiewające słowa!
Nie oceniaj swojego życia powszechnie obowiązującymi normami. Pomyśl! Pojedynczy człowiek czy nawet jakaś wspólnota w Kościele może wyglądać wspaniale, ale być odrażająca przed Bogiem. Podobnie, jakiś człowiek czy wspólnota może być Bogu miła i szczerze Jemu poświęcona, a nie mieć żadnego znaczenia w oczach świata. Właśnie zwyczajny człowiek to osoba, której Bóg najchętniej używa. Jeśli więc czujesz się słaby, niedoskonały, przeciętny lub niewystarczająco zdolny, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość – jesteś najlepszym materiałem, z którego Bóg może coś naprawdę dobrego uczynić!












